|
Rozmowa dwudziesta szósta |
|
|
|
ROZMOWA DWUDZIESTA SZÓSTA Ja proszę Pana już miewałam różne Święta Niektórych nawet człowiek nie pamięta Pod afrykańskim proszę Pana słońcem Mikołaj jechał do mnie na wielbłądzie We włoskich Alpach Na nartach sunął po śnieżnym stoku Na ciepłej wyspie gdzieś w cieniu wulkanu Miał czarną twarz serdecznie roześmianą Dla mnie nie ważne proszę Pana Gdzie spędzam Święta Dopóki w sercu nosi się i wciąż pamięta Dziecięcą radość Rozpalone twarze Zapach choinki I to ciepło ze wszystkich serc płynące Serdeczne myśli i dłonie gorące Bo miejsce jest tu proszę Pana bez znaczenia Byle przy sobie mieć swych bliskich Chociaż w myślach Choć w marzeniach Byle nie zapominać proszę Pana Byle nie zgubić Serca uniesień w tej ulotnej chwili Gdy matka pochylona nad opłatkiem Ojciec co wiesza gwiazdę na choince Mnie małej dziewczynce Na zawsze pozostali w sercu i w pamięci I wrócą jak cud Każdą wigilijną nocą Obdarowując mnie swą mocą.
|